W Poznaniu

W Poznaniu
Loading the player ...
Tytuł pełny: W Poznaniu. Poznań po wypadkach
Data wydania: 1956-07-03
Data realizacji zdjęć: 1956-06-30
Czas trwania: 0:02:59
Kategorie tematyczne: społeczeństwo
opis filmu
O filmie

Ludzie oglądają miejsca zamieszek. Zniszczony budynek komitetu. Oskarżeni. Pistolet maszynowy. Ranni w szpitalu. Pogrzeb ofiar zamieszek. Rodziny zabitych. Józef Cyrankiewicz. Płacząca rodzina.

Zdjęcia: Wiktor Janik
Opracowanie dźwiękowe: Stefan Zawarski
Numer tematu: 1
Osoba: Józef Cyrankiewicz (premier)
Zdarzenie: poznański Czerwiec
Czas akcji: 1956
Miejsce akcji: Poznań
Prawa: WFDiF
Format dźwięku: mono
Format klatki: 4:3
System koloru: czarno-biały
Opis sekwencji
00:00:02:10Czołówka: POLSKA KRONIKA FILMOWA 28/56.
00:00:18:09Napis: W POZNANIU.
00:00:22:05Ludzie idący ulicą oglądają miejsca zamieszek.
00:00:38:11Nadpalony gmach Komitetu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego. Powybijane szyby w oknach. Dziury po kulach widoczne w szybach.
00:00:57:04Ślady kul na ścianach budynku.
00:01:02:08Popalone dokumenty.
00:01:16:14Przesłuchania oskarżonych. Ciechowski, Człap.
00:01:35:13Karabin i amunicja ‒ dowody rzeczowe.
00:01:38:02Ofiary zamieszek leżą na łóżkach w szpitalu.
00:01:44:12Lekarz ogląda rannego mężczyznę. Ranni w szpitalu.
00:02:00:23Ludzie zgromadzeni na pogrzebie ofiar.
00:02:17:00Józef Cyrankiewicz na pogrzebie ofiar zamieszek.
00:02:20:20Ludzie opłakujący najbliższych.
zwiń zakładkę
tekst lektorski

Poznań, sobota 30 czerwca. Dwa dni po tragicznych wypadkach. Miasto powraca do normalnego życia. Wspomnienie o czwartkowych zajściach wydaje się koszmarnym snem. Mieszkańcy miasta oglądają miejsca zamieszek. Gmach Komitetu do spraw Bezpieczeństwa. Okopcone ściany, ślady ognia. Podpalacze rzucali butelki z benzyną. Tu padły pierwsze strzały i pierwsi ludzie. Przez długi czas próbowano uniknąć rozlewu krwi. Prowokatorzy o to nie dbali. Na tamtym dachu postawili karabin maszynowy. Wszędzie ślady kul. Próbowano podpalić gmach, pracownicy bezpieczeństwa ugasili dwadzieścia pożarów. Komu potrzebny był ten krwawy dramat? Kto wodził rej w napadach na gmachy publiczne? Kto się krył za robotniczym pochodem? Oto przesłuchania kilku spośród aresztowanych. Ciechowski skazany na 10 lat za morderstwo, zbiegł z więzienia. Człap zatrzymany z bronią w ręku. Kto stał za nimi? W poznańskich szpitalach leżą ranni, blisko 300 osób. Lekarze i personel nie zmrużyli oka od trzech dni. Żołnierze, przypadkowi przechodnie, uczestnicy demonstracji. Komu to było potrzebne? Na trzech cmentarzach odbyły się pogrzeby ofiar. Padło 38 osób, 10 zmarło w szpitalach, wśród nich żołnierze i funkcjonariusze bezpieczeństwa. Wśród przedstawicieli władz premier Cyrankiewicz. Pozostały matki, żony, dzieci. Poznań okrył się żałobą. Całą Polską wstrząsnął poznański dramat. Na krwi i żałobie żerować może tylko wróg.

zwiń zakładkę
komentarz
komentarz eksperta

Komentarz komunistycznej propagandy podlegał określonym prawom, m.in. pisany był tak, by nie podawać żadnych szczegółów, które mogłyby zaszkodzić władzy. Starcia milicji z robotnikami protestującymi w Poznaniu przeciwko zbyt niskim zarobkom, odbiły się w kraju szerokim echem i musiały zostać odnotowane przez kronikę. Z jej informacji nie można było jednak wydobyć szczegółów: zamieszki, strzały, rozlew krwi – takie ogólnikowe sformułowania nie wyjaśniały widzom istoty problemu. Tymczasem 28 czerwca pracownicy Zakładów im. Cegielskiego, nie doczekawszy się zwrotu niesłusznie pobranej części wynagrodzeń, wyszli na ulice, protestując przeciwko milczeniu i arogancji władzy. W miarę narastania emocji wtargnęli do gmachów urzędu bezpieczeństwa i więzienia, uwalniając stamtąd osadzonych. W odwecie zareagowało wojsko, z dywizjami czołgów włącznie, podejmując regularne walki na ulicach miasta, które trwały do następnego dnia. W ich efekcie zginęło ponad 70 osób, także żołnierzy, a rannych zostało wielu spośród 100 tysięcy uczestników protestu, którego pośrednim efektem była zmiana na szczycie władzy, jaka dokonała się w październiku. Tymczasem komunistyczna propaganda nie dopuszczała myśli, że powszechny bunt społeczny może być spontaniczny i szczery: koniecznie doszukiwała się w nim udziału prowokatorów i wrogów ojczyzny. Płaczące nad grobami matki mogły boleć także nad tym, że władza ludowa potrafiła z ich synami rozmawiać wyłącznie z użyciem siły. (MKC)

zwiń zakładkę
zwiń zakładkę